niedziela, 10 lutego 2013

A w domu śnieżna biel

Lubię wnętrza, gdzie jest dużo barwy białej. Raczej nie na ścianach, gdyż tutaj akurat wolę kolory. Bardzo podobają mi się natomiast białe elementy wykończenia – ramy okienne, parapety, drzwi. Kiedy przyszła pora na wykańczanie naszego domu, uparłam się, żebyśmy – wbrew temu, co wybierali wszyscy nasi sąsiedzi, nastawieni na "naturalny" kolor drewna – zdecydowali się na białą stolarkę. Lata mijają, a ja nadal uważam, że to była dobra decyzja. Podłogi mamy wprawdzie jasne, lecz meble dość ciemne, fornirowane. Białe obramienia okien i takie same drzwi stanowią dla nich optyczną przeciwwagę, a przy tym rozjaśniają wnętrza i dodają im lekkości. Światła w naszym klimacie nigdy za wiele, zwłaszcza zimą. 

Można też urządzać mieszkania białymi meblami. W meblarstwie najwyżej cenione są sprzęty fornirowane szlachetnymi gatunkami drewna; te malowane to jakby z natury inna kategoria, bardziej pospolita, no i oczywiście znacznie tańsza. Co nie zmienia faktu, że w niektórych krajach, na przykład we Włoszech, malowane meble były – i są nadal – bardzo popularne, i to w wersji obficie zdobionej. Swoich miłośników mają również tak zwane meble prowansalskie, nie tylko malowane na biało, lecz  również bielone i przecierane, co ma im nadawać szlachetnej patyny.
Meble w kolorze białym, czasem ze złoceniami, niekiedy jeszcze dodatkowo malowane w kwiaty (róże!) były niegdyś uważane za odpowiednie do panieńskich pokoików. Obecnie, trochę za sprawą wzornictwa skandynawskiego, a trochę wskutek generalnego przełamywania reguł rządzących dawniej wystrojem wnętrz, można je znaleźć we wszystkich pomieszczeniach. Także w salonach.  Mają też najrozmaitsze formy – od historyzujących, naśladujących pierwowzory rokokowe czy klasycystyczne (takie właśnie są meble prowansalskie, często z bogatą ornamentyką), aż po bardzo proste, kubiczne zestawy szaf, szafek i półek. Oczywiście, wtedy już bez złoceń czy innych malunków.
Biel jest czysta i chłodna, uchodzi więc za kolor elegancki. Ma przy tym niebagatelną zaletę: nie męczy wzroku. Dlatego jest obficie wykorzystywana we wnętrzach  kojarzonych z relaksem: werandach, ogrodach zimowych, pokojach dziennych otwierających się na ogród. Biel, zieleń i chłodne beże, do tego odrobina brązu – takie zestawienie działa bez pudła, niekoniecznie zresztą w domu z ogrodem, gdyż jest odpowiednie również w warunkach miejskich. Jeśli właścicielka białych mebli uzna, że za dużo już tego chłodu w pokoju, zawsze może go ocieplić barwnymi dodatkami. Biel harmonizuje zarówno z kolorami intensywnymi, wręcz jaskrawymi (szafir, czerwień, gorący żółty), jak i z pastelowymi (trzeba tylko uważać z różem, gdyż można przesłodzić).  Bez problemu łączą się z nią  barwy  zarówno z palety zimnej, jak i ciepłej. Jest więc prawdziwie uniwersalna. Pod tym względem ma wyraźną przewagę nad naturalnymi kolorami drewna, które wymagają znacznie większych starań, by dopasować do nich tkaniny.
Pomalowanie mebli na biało jest najprostszym sposobem na stworzenie spójnego kompletu, jeśli mamy w mieszkaniu  pojedyncze sztuki przypadkowego pochodzenia, różniące się formą i kolorem. Krzesła, stoły, szafki, byleby tylko były z materiału, który dobrze przyjmuje farbę (pod tym względem jednak nic nie przewyższy drewna), pomalowane i uzupełnione jednolitymi elementami wykończenia, takimi jak uchwyty przy drzwiczkach i szufladach, przekształcają się ze zbieraniny w świadomie zaaranżowaną całość. Nie jest to może jakaś szczególnie  wyrafinowana elegancja, lecz dobry sposób na podarowanie drugiego życia sprzętom, które szkoda byłoby wyrzucić tylko dlatego, że nie pasują do innych.
Białe meble nadają wnętrzu charakter sielsko-rustykalny i z tej racji dobrze komponują się z dodatkami utrzymanymi w podobnym stylu. Odpowiadają również miłośniczkom wnętrz romantycznych, gdyż  bez trudu można do nich dobrać zasłony i narzuty w drobne kwiaty, lambrekiny i zazdrostki z haftu angielskiego, nawet tiulowe firanki. Zwolenniczki bardziej prostego, minimalistycznego stylu skandynawskiego także w bieli znajdą coś dla siebie. We wnętrzach skandynawskich kolor biały dominuje zresztą również i na ścianach.
Biel zmusza do utrzymywania czystości, dlatego niegdyś była niemalże obowiązkowym kolorem w kuchniach i łazienkach. W pokoju, gdzie pracuję, każdego wieczora widać na parapecie ścieżkę wydeptaną przez brudne kocie łapki. Czworołapy odkryły, że najkrótsza droga do domu prowadzi przez okno, przy którym stoi moje biurko. Wskakują na zewnętrzny parapet, a potem życzą sobie, żebym je wpuściła. Otwieram więc, wpuszczam, wieczorem czyszczę parapet. Cóż, dobrze, że nie wpadłam na pomysł, żeby podłogę pomalować na biało. Radykalnym zwolennikom bieli to się zdarza – lubią być konsekwentni.


2 komentarze:

  1. kiedyś w szpitalach wszystko było na biało. Za duzo bieli kojarzy mi także się z zimą. Czarne włoski kocie też pięknie widać na białym.
    Może przed każdą wędrówką kocią przez parapet dobrze by było położyć tam stary ręcznik?
    pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpitalna biel była taka raczej totalna, gdyż obejmowała wszystko, poza podłogami. W mieszkaniu takie rozwiązanie uważam za nazbyt radykalne. A z tym ręcznikiem na parapecie to dobry pomysł :)
    Pozdrowienia!
    R.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...