sobota, 30 marca 2013

Pieśń palestyńska

Ostatni wpis w miesiącu, czyli powinnam wrzucić coś o kulturze, a właściwie muzyce, bo o niej lubię pis. A tymczasem mamy święto, i to o dużym ciężarze gatunkowym. Nie, nie będę zajmować się muzyką religijną, chociaż ta jest bardzo związana z Wielkim Tygodniem. W ogóle nie słucham muzyki sakralnej w domu i generalnie, nie są to moje regiony. Ale czasem w codzienność wplatają się pewne wątki, prowadzące myśl i wyobraźnię gdzieś daleko. I wtedy muzyka może być przewodnikiem.

niedziela, 24 marca 2013

Urok rzeczy niepotrzebnych

Stało się, chociaż wcale tego nie planowałam. Byłam jak najdalsza od takich zamiarów. A jednak. Chociaż nie tylko ja jestem za to odpowiedzialna. Mój mąż też miał w tym swój udział i była to nasza wspólna decyzja, lecz impuls wyszedł ode mnie. I jak ja się teraz wytłumaczę?
 Nie planowałam, a kupiłam. Sporego białego baranka (z ceramiki, nie żywego), duże ceramiczne białe jajo - malowane w zielone źdźbła trawy - oraz ceramiczną miskę w kształcie skorupki jajka. Też niemałą. Właściwie to wszystko wcale nie było mi potrzebne. Mam różności z minionych lat, całkowicie wystarczające, żeby ozdobić mieszkanie na Wielkanoc. Ale jednak nie potrafiłam się oprzeć.

sobota, 16 marca 2013

Zielono i kwiatowo

Na razie tylko w domu, gdyż za oknem ciągle śnieg. Za to na parapecie drzewko azaliowe kwitnie jak oszalałe, zaś jego koleżanka - mała azalia w formie krzaczka - już przekwitła, a teraz wypuszcza nowe, jasnozielone listki.
W mieszkaniu bez roślin czegoś mi brakuje, chociaż z nimi same kłopoty. Trzeba pamiętać o podlewaniu, nawożeniu, przycinaniu, przesadzaniu, a ostateczny rezultat jest taki, że zielony stwór w doniczce polubi nas, albo i nie. I albo będzie się pięknie rozwijał, albo powoli zamieniał w jakiś drapak, z którym nie wiadomo, co zrobić. Hodować dalej? Przecież widać, że marnieje, mimo starań. Wyrzucić? Kiedy to żywe stworzenie. Więc może komuś oddać, może gdzie indziej poczuje się lepiej? 

sobota, 9 marca 2013

W czym do ludzi

Pamiętam z dzieciństwa, że i mnie, i moją mamę oraz babcię, w niedziele i święta obowiązywał strój świąteczny. W szafie musiały wisieć rzeczy, w których wychodziło się na spacer (potworna nuda!) albo przyjmowało gości. Trzeba było wtedy wyglądać uroczyście i elegancko. Tak naprawdę, wcale tego nie lubiłam. Odświętne ciuszki były ładniejsze od codziennych, ale jak bawić się na podwórku w białej, haftowanej spódniczce i białych podkolanówkach? Nie był to tylko mój problem, większość dziewczynek w niedzielę wyglądała inaczej, ale zadowolenia z tej elegancji starczało na krótko.

W wieku lat nastu odkryłyśmy z koleżankami wygodę ujednolicenia.

niedziela, 3 marca 2013

Co na siebie włożyć



Kiedy nadchodzi zmiana sezonów i z ciekawością zaczynamy wypatrywać, co nowego dzieje się w modzie, wtedy w licznych prezentacjach i komentarzach jak bumerang powraca słowo styl, odmieniane przez wszystkie przypadki.  Styl lat 50. i 80., romantyczny i nostalgiczny, etno i vintage, hipster i safari, dla każdego coś miłego i ładnego. Styl, stylizacje, kreatywność i kreacje, a przede wszystkim osobowość, której odbiciem jest styl własny, ten najbardziej pożądany.
No dobrze, fajnie jest na tych wyżynach, ale ja schodzę do parteru.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...