sobota, 16 marca 2013

Zielono i kwiatowo

Na razie tylko w domu, gdyż za oknem ciągle śnieg. Za to na parapecie drzewko azaliowe kwitnie jak oszalałe, zaś jego koleżanka - mała azalia w formie krzaczka - już przekwitła, a teraz wypuszcza nowe, jasnozielone listki.
W mieszkaniu bez roślin czegoś mi brakuje, chociaż z nimi same kłopoty. Trzeba pamiętać o podlewaniu, nawożeniu, przycinaniu, przesadzaniu, a ostateczny rezultat jest taki, że zielony stwór w doniczce polubi nas, albo i nie. I albo będzie się pięknie rozwijał, albo powoli zamieniał w jakiś drapak, z którym nie wiadomo, co zrobić. Hodować dalej? Przecież widać, że marnieje, mimo starań. Wyrzucić? Kiedy to żywe stworzenie. Więc może komuś oddać, może gdzie indziej poczuje się lepiej? 
Wymagania roślin w ogóle są dosyć tajemnicze. Z dwóch kamelii, które przywiozłam z Włoch, jedna uschła po trzech latach, a druga nadal się rozwija i kwitnie co roku. Dlaczego tak się stało? Nie mam pojęcia, obie traktowałam identycznie. Nawet łatwe w uprawie fiołki afrykańskie, kupione z jednej palety, potrafią tak się zachowywać, że jeden będzie kwitł latami, a drugi padnie. Ci, którzy nie lubią takich zmartwień, kupują sobie kwiaty jednoroczne: cynerarie, pantofelniki, rozmaite cebulowe. Kwitną pięknie, a potem zasychają; cebule można oddać komuś, kto ma ogródek. Prawdziwym jednak wyzwaniem są rośliny długowieczne, które mogą rozwijać się przez wiele lat, zajmując w mieszkaniu coraz więcej miejsca. Czasem trzeba nauczyć się żyć z monsterą - monstrum, którą same wyhodowałyśmy. 
Rośliny doniczkowe, kupowane w kwiaciarniach, obecnie uprawiane są najczęściej w podłożu torfowym, nasyconym odpowiednimi nawozami. Dlatego po wyczerpaniu składników pokarmowych zaczynają marnieć, a przesadzanie znoszą z trudem. Nieraz można usłyszeć radę, żeby od razu po kupnie przesadzać je do odpowiedniej dla nich ziemi do kwiatów. Coś w tym chyba jest, ja tak robię i nie zaliczyłam do tej pory poważniejszych wpadek. Wiadomo, ziemia to grunt, a potem można wspomagać ją odpowiednimi nawozami. 
Dobrze dobrać ziemię i nawozy, znaleźć miejsce nie za jasne i nie za ciemne, wiedzieć, jak postępować zimą, kiedy temperatura w mieszkaniu wzrasta, a wilgotność maleje - nie jest to prosta sprawa i czasem trzeba do tego wiedzy czerpanej od osób bardziej doświadczonych albo z książek. Dla mnie takim podstawowym podręcznikiem jest książka Margot Schubert i Roba Herwiga Mieszkamy wśród kwiatów, przede wszystkim dlatego, że dużo w niej tekstu (ładnych zdjęć też nie brakuje). W odróżnieniu od publikacji o modzie albo urządzaniu mieszkań, gdzie wiele można wyczytać z samych fotografii, poradnik dla miłośników ogrodnictwa doniczkowego musi zawierać niemało informacji, i to zarówno ogólnych, jak i bardzo szczegółowych, dotyczących konkretnych gatunków. Często zdarza się, że różne odmiany tej samej rośliny mają inne wymagania, więc trzeba sprawdzać, jak sobie z nimi radzić. 
Inna sprawa, to zaaranżowanie roślin we wnętrzu. Rząd doniczek na parapecie niekoniecznie ozdabia pokój, a tworzenie fantazyjnych zestawień w dowolnie wybranym miejscu jest trudne, gdyż rośliny potrzebują jednak światła dziennego. W małych pomieszczeniach nie ma co przesadzać z obfitością - trzy doniczki to maksimum, jedną z nich można zawiesić w ampli u sufitu. W większych warto wybrać jedno miejsce - może parapet, pod którym nie ma kaloryfera? - i tam zaplanować jakąś kompozycję z wykorzystaniem kwietnika czy stoliczka - żardinierki. Zgrabne mebelki do kwiatów można znaleźć czasem w komisach meblowych. Zresztą, nawet zwykłe drewniane schodki biblioteczne znakomicie sprawdzają się w roli kwietnika. Niezależnie od tego, ile mamy kwiatków i gdzie je ustawimy, bardzo przydają się cache-poty, czyli osłonki na doniczki: ceramiczne, odpowiednio dobrane kształtem i kolorem, naprawdę liczą się jako ważny element takiej kompozycji. Ja akurat nie przepadam za osłonkami obficie zdobionymi; ich rola jest tylko pomocnicza, mają podkreślać urodę roślin, więc lepiej, żeby były dyskretne. W centrach ogrodniczych i sklepach typu Praktiker czy Leroy-Merlin cache-potów nie brakuje, mamy więc w czym wybierać. 
Najważniejsze jest jednak to, co znajdzie się w tych wszystkich cudeńkach. To już sprawa bardzo indywidualna, zależna od warunków mieszkaniowych i czasu, jaki możemy poświęcić naszym kwiatom. Generalnie, teraz w sklepach często można spotkać rośliny egzotyczne, wymagające i wysokiej temperatury, i dużej wilgotności powietrza. To jest coś dla osób, które mają już spore doświadczenie, a do tego - odpowiednie mieszkanie. Jeśli nie możemy przekształcić jednego pokoju w oranżerię, albo przynajmniej założyć okna szklarniowego, lepiej sobie darować egzotykę i pozostać przy gatunkach bardziej pospolitych, znanych od dawna. Też są efektowne, a oszczędzają stresu na widok opadających liści i zasychających pędów. Moim absolutnym faworytem są sansewierie - sztywne, bardzo wysokie, mieczowate liście (są też odmiany o liściach krótszych i szerszych), ciemnozielone albo w poprzeczne paski, czasem z brzegiem kremowym lub żółtym, odporne na choroby, na szkodniki i przesuszenie; mogą stać w pełnym słońcu i w cieniu, prawie niezniszczalne, pod warunkiem, że się ich zimą nie przeleje, bo wtedy zaczynają gnić. Rosną w jałowej ziemi, a do tego kwitną, wypuszczając długie pędy z drobnymi, kremowo-zielonymi kwiatkami, z których skapuje przezroczysty, słodki nektar. Chyba tylko hoje dorównują im pod względem odporności, lecz wiotkie pędy hoi wymagają upinania - okno w jadalni mam przesłonięte zieloną zasłonką, która latem kwitnie i pachnie zupełnie nieprawdopodobnie. 
W ogóle, lubię rośliny z ozdobnymi liśćmi: mogą być wycinane, palczaste, ażurowe, szerokie albo wąziutkie jak trawa, ząbkowane, i do tego często wielobarwne. Dają się zestawiać w najróżniejsze kombinacje, a nad kwitnącymi mają tę przewagę, że ozdobne są przez cały rok. Ale kwitnącymi też nie gardzę, zwłaszcza zimą. Zima zaczyna się kwitnieniem grudników, czyli zygokaktusów (jeden, hodowany jeszcze przez moją babcię, ma już ponad czterdzieści lat!), potem przychodzi pora na kamelie i azalie. No i miniaturowe drzewko cytrusowe, czyli calamondin. Parę lat temu sprzedawali te drzewka w Obi, za jedną trzecią pierwotnej ceny, straszliwie zaniedbane i przesuszone. Żal mi się ich zrobiło, bo na moje wyczucie miały jeszcze szansę, ale chętnych do kupna nie było. Kupiłam jedno. I rzeczywiście: podlewane regularnie, przycięte, wróciło do formy i teraz kwitnie mi i owocuje, a wszystko jednocześnie, do tego zimą. Bo rośliny to takie dziwne stworzenia. Czasem można się z nimi porozumieć.

Rubia

5 komentarzy:

  1. Mam tylko geranium, bo ładne liście, ładne pachnie i kot nie lubi go gryźć;
    ktoś postawił na grobie mojej ciotki fiołka afrykańskiego, bez sensu, wzięłam go do domu ale kot łapką potrąca liście i pazurkami je niszczy, więc otoczyłam kawałkiem tektury i go nie miała ;)staram się nie zapominać o podlewaniu, podrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... mój kot skonsumował kiedyś fiołka afrykańskiego, a potem zaglądał co pewien czas do doniczki i sprawdzał, czy coś w niej nie wyrosło :) I to kot, który wychodzi do ogródka! A geranium rzeczywiście bardzo ładnie pachnie i listki ma ozdobne.

      Pozdrowienia!
      R.

      Usuń
  2. Koniec marca, za oknem środek zimy, pole zasypane śniegiem, ośnieżony dach starej, wiejskiej chałupy, w oddali las biało-bury. Patrzę na świat przez koralowe kwiaty i zielone, grube liście kliwii. Nie są może tak arystokratyczne jak azalie, ale dzięki nim w kuchni jest ciepło, cieplutko, nawet nie wiosennie, a całkiem letnio, upalnie...

    Czy nie tęsknicie za ciepłymi promieniami słońca na skórze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tęsknimy, i to jak! U mnie krajobraz ciągle jak na fotce, śniegu nawet przybyło. Fajnie masz, że kliwia teraz kwitnie. Moja nawet pędu kwiatowego jeszcze nie wypuściła... Zawsze kwitnie dopiero latem, bladożółto.
      Azalie nie są takie arystokratyczne, gubią liście i bez kwiatów wyglądają jak półtora nieszczęścia :) Ale ponieważ wiosną wynoszę je do ogródka, następnej zimy znowu mi kwitną, i tak przez kilka lat.

      Usuń
  3. Cześć, skąd masz takie przepiękne drzewko?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...