niedziela, 28 kwietnia 2013

Święta majowe

Ostatni kwietnia, pierwszy maja - to nie tylko przedłużony weekend. I nie tylko Święto Pracy, doszczętnie obrzydzone, zwłaszcza starszym pokoleniom, przez propagandę PRL-u. To również święto autentyczne, a do tego tak dawne, że naprawdę ginące w mrokach zbiorowej niepamięci.
Tej nocy Celtowie zamieszkujący rozległe obszary Europy uroczyście obchodzili Beltane (Beltaine,  Bhealltainn), czyli początek lata, jedno z czterech najważniejszych świąt roku, nazywane też ogniami Belenosa, boga światła. Na wzgórzach i polanach płonęły ogniska, potwierdzając, że dokonuje się właśnie ostateczne zerwanie z mroczną częścią roku oraz przejście do fazy nowej: ciepła, światła i rozkwitu witalności.

sobota, 20 kwietnia 2013

Podróżny must have czyli minimalizm w walizce


Wiosna, kilka dni wolnych i wyjazd w perspektywie. A w związku z nim standardowe pytanie: co ze sobą zabrać? Jedziemy samochodem, więc niby nie ma wielkiego problemu, lecz  nie chce mi się wozić sterty bagaży. Z drugiej strony, tak naprawdę niezbędne w podróży są tylko dokumenty własne, dokumenty samochodu i karty płatnicze. Takie rozwiązanie wydaje mi się jednak nazbyt radykalne; skarpetki na zmianę wolę zabrać ze sobą, niż kupować gdzieś w drodze.

niedziela, 14 kwietnia 2013

W blogosferze

Chętnie czytuję blogi. Wprawdzie nie spędzam nad nimi wielu godzin, klikając na kolejne adresy z długiej listy, mam jednak zakładkę Blogi, a w niej foldery uporządkowane tematycznie. Blogów, które  odwiedzam regularnie, znalazłoby się tam kilkanaście. Parę umieściłam  również ze względu na jeden czy dwa posty, jakie mnie zainteresowały. Nie jest to może imponujący zbiór, lecz  trudno mi uwierzyć, że inne lokatorki blogosfery są w stanie systematycznie czytać ponad setkę blogów, które czasem umieszczają na swoich listach miejsc odwiedzanych (najdłuższy wykaz, jaki podliczyłam, zafascynowana jego rozmiarami, liczył 169 pozycji, a wcale nie nastawiałam się na wyszukiwanie takich tasiemców). Może wtedy chodzi o jakieś kliknięcia, tego nie wiem. Ja  na blogi z mojej listy zaglądam po to, żeby je czytać.

sobota, 6 kwietnia 2013

Buszująca w sieci

Przy okazji ograniczania moich medialnych kontaktów ze światem zastanawiałam się też nad relacjami ja - internet. Pomyślałam, że zanim zacznę bić się w piersi za bezproduktywne skakanie po różnych stronach, najpierw przyjrzę się, w jaki sposób korzystam z tego, co oferuje mi prawie nieskrępowany dostęp do sieci. Oto wyniki tych rozważań.
Sprawy zawodowe. To dosyć oczywiste i nie wymaga długich komentarzy. Zwłaszcza możliwość  (niestety, ciągle jeszcze limitowana) sięgnięcia do zasobów różnych bibliotek i publikacji on line - bezcenna.
Informacje bieżące. Sprawdzam, co dzieje się na świecie, w kraju, w mieście. Też oczywista oczywistość dla kogoś, kto nie ogląda telewizji, a w radiu słucha głównie dwójki. Czasem czytuję również artykuły w tygodnikach. Nie skusiłam się na abonament Piano. 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

I po marcu...

Marzec miał być miesiącem ogrodowym, lecz nie był, z przyczyn powszechnie wiadomych. Wielkanocny bałwan w ogródku miałby swój wdzięk, ale jakoś nikt nie ruszył się, żeby go ulepić, chociaż materiału nie brakuje. Wiosenne porządki, okna w domu otwarte na przestrzał, krokusy w żywopłocie z ligustru... Kiedy to będzie, kiedy? Żeby jednak tradycji stało się zadość, było trochę sprzątania i pozbywania się zbędnych rzeczy (znalazły się, znalazły, a jakże). Do sklepu charytatywnego wywędrowała walizka ciuchów. 
Stał się natomiast marzec miesiącem postu medialnego, przy czym zbieżność z Wielkim Postem była całkiem przypadkowa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...