poniedziałek, 1 kwietnia 2013

I po marcu...

Marzec miał być miesiącem ogrodowym, lecz nie był, z przyczyn powszechnie wiadomych. Wielkanocny bałwan w ogródku miałby swój wdzięk, ale jakoś nikt nie ruszył się, żeby go ulepić, chociaż materiału nie brakuje. Wiosenne porządki, okna w domu otwarte na przestrzał, krokusy w żywopłocie z ligustru... Kiedy to będzie, kiedy? Żeby jednak tradycji stało się zadość, było trochę sprzątania i pozbywania się zbędnych rzeczy (znalazły się, znalazły, a jakże). Do sklepu charytatywnego wywędrowała walizka ciuchów. 
Stał się natomiast marzec miesiącem postu medialnego, przy czym zbieżność z Wielkim Postem była całkiem przypadkowa.
Najpierw mąż postanowił nie przedłużać umowy na telewizję cyfrową Canal+. Ja i tak telewizji nie oglądam w ogóle, chłopaki – rzadko, więc stwierdziliśmy, że przedłużanie na kolejne dwa lata nie ma sensu. W ten sposób ominęło nas aferalne zamieszanie wynikające z połączenia dwóch platform w molocha nC+. Czysty zysk, chociaż nie przewidywany. Zostało nam jeszcze radio, no i komputery, ale te są przecież narzędziem pracy. 
Post medialny rozciągnął się również na prasę. Post, a nie głodówka, bo jednak całkiem sobie tego specjału nie odmawiałam, chociaż ciężko znaleźć coś sensownego do czytania. Internetowe wersje gazet osstraszają coraz głupszymi tytułami i zalewem informacji najzupełniej zbędnych. Tyle dobrego, że przynajmniej wydania papierowe nadal zachowują tradycyjny układ, więc durnowate sensacyjne notki nie okupują pierwszych stron (tabloidy pomijam, bo nie czytuję). Lekturę tygodników ograniczyłam do Polityki. W miesięcznikach natomiast regres; wszędzie wywiady mnożą się jak króliki. Żeby chociaż były na jakiś sensowny temat, a nie z celebrytami o ich życiu... Nawet moje ulubione niegdyś Zwierciadło zapycha w ten sposób  coraz więcej stron. Z miesięczników (albo dwu-) regularnie czytuję już tylko Brigitte woman oraz Coaching - ten przynajmniej ma wyraźnie określony profil. W wydawanej przez Politykę serii dodatków Ja my oni pojawił się bardzo ciekawy numer o pracy: jak nie popaść w pracoholizm, uniknąć wypalenia zawodowego (ważne!), dlaczego warto studiować, skoro i po studiach rynek pracy nie gwarantuje ciekawych ofert... Tak, prasa specjalistyczna albo wydanie specjalne skupione wokół jednego tematu, to jest to. 
Trudniej ograniczyć korzystanie z netu, tym bardziej, że odzwyczaiłam się od pisania na papierze (w ten sposób robię już tylko zapiski w kalendarzu i listy zakupów), a więc wszystko, co piszę, wymaga włączenia komputera. Niby można pracować jedynie w Wordzie, sieć starannie omijając, ale... Ale to będzie chyba zadanie na następny miesiąc. Całkiem od sieci się nie odetnę, lecz skrócenie zaglądania na różne strony i  szperania to tu, to tam, bardzo mi się przyda. Tak w ramach rozsądnego zarządzania czasem.
A jeśli przyjdzie wiosna, ja zaś wyjdę z widłami do ogródka, problem powinien rozwiązać się sam z siebie. Oby.

6 komentarzy:

  1. Rubio,
    kto jest autorem obrazu, który zdobi ten wpis? Chętnie bym obejrzała więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwajcarski malarz Ferdinand Hodler (1853-1918). Czasem uważany za przedstawiciela secesji. Krajobrazy malował fenomenalnie.

      Usuń
    2. Masz rację - fenomelnalnie. Z początku myślałam, że to akwarele, a tu zaskoczenie - wszędzie opisano, że olej.
      Przyciągają mnie też symboliczne kompozycje z postaciami ludzkimi. Mają niepowtarzalny urok.
      Muszę zapamiętać to nazwisko.
      Dziękuję za odkrycie!

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej stronie :D

      Usuń
  2. no to się telewizjodawcy zmartwili ucieczką klienta, a nie zaczęli Was bombardować propozycjami nie do odrzucenia?
    z widłami do ogródka? na kompost czy nimi kopiesz ziemię?
    pozdrawiam Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęli, lecz musieli ustąpić wobec argumentu "wyjeżdżamy za granicę, na długo" :) A wideł używam do kopania, jak najbardziej. Czymś perz trzeba wytrząsać, on chyba nawet zimą rośnie...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...