czwartek, 22 sierpnia 2013

Sprzątanie według Dominique Loreau

Czyszczenie podłogi: wyprostuj plecy i zegnij nogi w kolanach. Wysuń jedną stopę przed drugą, jak robią to modelki, aby zrównoważyć wypiętą do przodu klatkę piersiową. 

Do sprzątania mam stosunek ambiwalentny. Lubię wysprzątany dom. Równocześnie jednak mam poczucie, że cokolwiek się w tej materii zrobi, to i tak na darmo. Pięknie uporządkowane mogą być tylko rzeczy, których nie rusza się przez lata, czyli - najwyraźniej zbędne. Natomiast to, czego naprawdę potrzebujemy, zmienia swoje miejsce i stan tym szybciej, im częściej jest używane. Umyte naczynia bardzo szybko trzeba myć ponownie, ubrania prać, kurz na meblach bierze się nie wiadomo skąd, a psia albo kocia sierść na narzutach i obiciach właściwie nigdy nie znika. Sprzątanie? Syzyfowa praca.
Dla uściślenia: wychowałam się w domach niemalże sterylnych. U moich dziadków i rodziców można było jeść z podłogi. A u mnie nie, chociaż się staram. Przynajmniej czasem.
Trudno, taka karma.

Między innymi dlatego lubię minimalizm, że mniej rzeczy oznacza również mniej sprzątania. Szorowania, pucowania, odkurzania i innych czynności daremnych.
A do "Sztuki sprzątania" Dominique Loreau (Czarna Owca 2013, tłum. Angelina Waśko-Bongiraud) również mam stosunek ambiwalentny. Czyli jestem za, a nawet przeciw. Za - gdyż jest coś ujmującego w tym dowartościowaniu czynności codziennych, pospolitych i koniecznych. Poza tym, niemało sensu kryje się w założeniu, wyrażonym w podtytule, że porządek wokół nas przekłada się na ład wewnętrzny (albo na odwrót, gdyż tak naprawdę nie wiadomo, co tutaj jest przyczyną, a co skutkiem). Sama w różnych sytuacjach stresujących zabieram się za porządkowanie, chociaż nie ma to racjonalnego uzasadnienia. Bo jaki może być związek między chorobą kota i starannym wysprzątaniem szuflad w biurku? A jednak, chociaż jest to gra na różnych polach, to jej wyniki w pewien sposób się sumują. Więcej ładu oznacza mniej niepokoju albo chaosu.
Poza tym, jest w tej książce również solidna porcja wskazówek praktycznych, jak sobie radzić na różnych etapach sprzątania. Chociaż niektóre porady mają wartość wątpliwą. Jak na przykład ta, żeby drewniane meble konserwować, wcierając w nie odrobinę oliwy. Oliwa bardzo szybko się utlenia, przy systematycznym jej stosowaniu meble zaczną cuchnąć zjełczałym tłuszczem. Tutaj o wiele bardziej przydatne będą preparaty z dodatkiem wosku. Podobnie moje wątpliwości budzą peany na cześć czarnego mydła (polskim odpowiednikiem byłoby mydło szare). Znam to czarne, owszem, nie mam nic przeciwko. Ale żeby zastąpiło większość środków czystości? Aż tak różowo nie jest, żeby pozostać przy jednym kolorze.
Więc dlatego jestem przeciw? Ależ skąd, to są detale Mój dystans wynika z innej przyczyny. Po prostu, w "Sztuce sprzątania" widzę niemałą dawkę egzaltacji.  Tego wrażenia nie miałam, czytając inne książki autorki. Może to już przesyt jej podejściem do codzienności?  Ja wiem, że odwołując się do filozofii zen, można uwznioślić każdą czynność, nawet najbardziej banalną. Nie to więc mi przeszkadza. Raczej takie dopisywanie do sprzątania kolejnych znaczeń, coraz bardziej wyszukanych. Nadbudowa tutaj wyraźnie dominuje nad bazą. Bo to i wdzięk ruchów możemy zyskać, płynąc przez pokoje z miotełką od kurzu, i mięśnie ramion wyćwiczyć, nosząc odkurzacz, i osiągnąć doskonałą harmonię ciała i myśli, kiedy, szorując z gracją podłogę, skupimy się wyłącznie na niej. Poza tym będziemy przekraczać własne ograniczenia oraz tworzyć piękno. Stopimy się w jedno z wykonywaną czynnością, a także wyzwolimy się od swojego "ja", aby lepiej poznać siebie. 
No cóż, nie  spędziłam wielu lat w Japonii (prawdę mówiąc, nigdy tam nie byłam) i nie miałam okazji przesiąknąć tamtejszym stosunkiem do rzeczywistości, więc może dlatego metafizyka sprzątania na mnie nie działa. Mam do niego podejście zdecydowanie pragmatyczne. Jeśli myję schody, to nie po to, by dostąpić transcendencji. Wystarczy mi, że będą czyste.
A poza tym: kurz i tak z powrotem na wszystkim osiądzie. Choćbym tańcząc z miotełką osiągnęła powab czarnego łabędzia. Marność nad marnościami, bo świat nieustannie zmierza w stronę chaosu. Kurz będzie zwycięzcą.

8 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji aż boję się natknąć na tę książkę. ;) Sprzątanie można polubić, można się przy nim - o dziwo! - nawet psychicznie zrelaksować, ale za nadmiarem filozofii nie przepadam... Za nadmiarem sprzątania zresztą też nie, jest tyle ciekawszych zajęć. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ochotę wybrać trochę cytatów, które zrobiły na mnie największe wrażenie, lecz pomyślałam, że byłoby to nie fair wobec autorki.
      Cóż, ani mi się śni wzbijać na te wyżyny, na których pozostaje pani Loreau.

      Pozdrawiam i ja!

      Usuń
  2. Dobrze podsumowane. Przy tym dodałabym, że przesada w czymkolwiek jest jak najbardziej nie zen:) A DL troszeczkę czasami przesadza. Jeśli chodzi o czarne mydło, to chyba jednak nie można uznać, że jego odpowiednikiem w Polsce jest szare mydło - czarne już w Polsce widziałam, jest inne. Ale czy nadaje się "do wszystkiego mam wątpliwości. Chociaż sama jestem na etapie zachwytu nad sodą "do wszystkiego".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam czarnego mydła kosmetycznego, to jest mydło potasowe z oliwy z oliwek. Dobre do peelingu twarzy :) Szare jest rzeczywiście inne pod względem składu chemicznego, lecz chodziło mi tu raczej o podobny środek uniwersalny, o wielu zastosowaniach. Sama szukam czyścideł, które nadawałyby się do różnych celów.

      Usuń
    2. Do sprzątania używam czarnego mydła w płynie Savon Noir Marius Fabre, o takiego: http://biolander.com/marius-fabre-savon-noir/?cat=eko-sprzatan

      Myję nim okna, podłogi, meble, glazurę, podłogi i co tylko jeszcze się da. To mydło jest również świetnym, naturalnym szamponem dla piesków. Warto je wypróbować :)

      Usuń
    3. Dzięki za link, warto wiedzieć, że to mydło sprawdza się w tak wielu funkcjach :)

      R.

      Usuń
  3. Ja tam lubię sprzątać i z pewnością sięgnę po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie powinna się Tobie spodobać również Magia sprzątania Marie Kondo :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...