czwartek, 26 września 2013

O zdrowym jedzeniu raz jeszcze

Pewnie dlatego, że w tym miesiącu częściej niż zwykle kręciłam się przy garnkach (sos pomidorowo-paprykowy i pasta z papryki już stoją w słoikach na półce, a pulpę z dyni upchnęłam w zamrażarce), więcej uwagi poświęcałam też różnym sprawom związanym z żywnością, czego efektem były dwa poprzednie posty. A teraz wpadła mi w ręce książka Julity Bator Zamień chemię na jedzenie (Znak 2013). Pieczątka na pierwszej stronie okładki głosi zachęcająco: Sprawdzone na dzieciach, na ostatniej zaś mamy zdanie jeszcze bardziej optymistyczne: Pierwsza książka o tym, jak jeść bez chemii i nie zbankrutować. Z okładek optymizm aż tryska, a co w środku?
Kierując się wskazówkami zawartymi w książce pewnie nie zbankrutujemy, chociaż autorka tak często odsyła nas do sklepów z żywnością eko, że na zakupach nie zaoszczędzimy.
A inne efekty?

piątek, 20 września 2013

No to co, że GMO?

fot. Wikimedia
Tytuł ściągnęłam z wywiadu, jaki z profesorem Piotrem Węgleńskim przeprowadziła Krystyna Naszkowska i opublikowała w książce, o której pisałam tutaj [KLIK]. Profesor - biolog, specjalista od genetyki, przekonuje, że nie należy obawiać się organizmów genetycznie modyfikowanych, czyli Genetically Modified Organisms  (nazywanych też organizmami transgenicznymi).
Prawdę mówiąc, GMO nie bałam się, również zanim przeczytałam ten wywiad. Pewnie dlatego, że ojciec mojego męża był jednym z najwybitniejszych polskich mikrobiologów, także wyspecjalizował się w inżynierii genetycznej i potrafił bardzo ciekawie opowiadać o sprawach zawodowych. Do tego w najmniejszym stopniu nie wyglądał na groźnego maniaka, który zamierza ściągnąć nieszczęście na co najmniej połowę ludzkości (druga połowa bowiem będzie się zawzięcie bronić przed GMO). Jakoś tak mimochodem, przy stole u teściów - mama męża też zajmowała się genetyką - oswajałam się z tym, że wkroczyliśmy w epokę modyfikacji genetycznych.

środa, 11 września 2013

Przyjemny smak eko-złudzeń

Postanowiłam uprawiać swój ogródek metodami ekologicznymi. Nie byłam nowicjuszką, gdyż moi dziadkowie mieli niegdyś piękny ogród ozdobny i warzywnik, gdzie rosły również drzewa owocowe, a ja, jeśli tylko miałam okazję, chętnie dłubałam tam w ziemi.
Jak eko, to eko. Kupowałam w sklepach nawozy naturalne: granulowany obornik, owcze bobki, kurze łajno drobno mielone (cuchnie przepotwornie!), do tego dolomit dla wzbogacenia ziemi w minerały i włókna kokosowe dla poprawienia chłonności gleby. Przywoziłam z Niemiec naturalne środki ochrony roślin  (wyłącznie preparaty organiczne), dodawałam różne szczepionki bakteryjne i biostymulatory glebowe. Sadziłam obok siebie rośliny, które ponoć lubią swoje towarzystwo, unikałam zestawień konfliktowych, spryskiwałam gnojówką z pokrzyw i wywarem z wrotycza, dla ochrony przed mszycami. I co?

czwartek, 5 września 2013

Jedz co chcesz, czyli o paru mitach żywieniowych


Kulinariami na blogu się nie zajmuję, lecz książkami jak najbardziej, więc będzie to post o książce. Krystyna Naszkowska przeprowadziła serię wywiadów z rozmaitymi specjalistami od szeroko pojmowanych spraw odżywiania się, żywności i biotechnologii, a nawet etyki i medycyny, czego efektem jest książka Jedz co chcesz. Sąd nad polskim stołem (Biblioteka GW 2013).
Tytuł jest trochę mylący, gdyż treść nie dotyczy stołu, czyli przygotowanych potraw, lecz raczej spiżarni i lodówki, a może nawet koszyka w sklepie.

niedziela, 1 września 2013

Sierpniowo - porządkowo

Minął sierpień, a razem z nim minęło dolce far niente. Ale nie jest tak źle. Jeszcze przed nami wrześniowy urlop. Krótki, bo krótki, lecz intensywny.
Całkiem leniwy ten sierpień jednak nie był, gdyż w domu pojawiła się ekipa fachowców od malowania dachu. Dach i rynny mają teraz cudny, kasztanowy kolor. A ponieważ trzeba było przy okazji pójść na strych, więc kiedy tam dotarłam, to zajęłam się - łatwo zgadnąć, czym. Porządkami. A skoro już się rozpędziłam, to uporządkowałam również garaż (tutaj i mąż się dołożył). W rezultacie, dwa razy jeździliśmy do miejsca, które nazywa się STENA [KLIK] i dla mieszkańców Warszawy i bliskich okolic jest adresem naprawdę wartym uwagi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...