czwartek, 5 września 2013

Jedz co chcesz, czyli o paru mitach żywieniowych


Kulinariami na blogu się nie zajmuję, lecz książkami jak najbardziej, więc będzie to post o książce. Krystyna Naszkowska przeprowadziła serię wywiadów z rozmaitymi specjalistami od szeroko pojmowanych spraw odżywiania się, żywności i biotechnologii, a nawet etyki i medycyny, czego efektem jest książka Jedz co chcesz. Sąd nad polskim stołem (Biblioteka GW 2013).
Tytuł jest trochę mylący, gdyż treść nie dotyczy stołu, czyli przygotowanych potraw, lecz raczej spiżarni i lodówki, a może nawet koszyka w sklepie.

Żeby nie było wątpliwości: to nie jest kolejny poradnik, jak się odżywiać. Wywiady te służą skorygowaniu pewnych dość popularnych poglądów - czy nawet mitów - na temat niektórych produktów żywnościowych. Głos zabierają specjaliści utytułowani, którzy zajmując się tym, o czym mówią, zdążyli już dojść nawet do profesury.
Oczywiście, również w naukowym gronie nie ma jednomyślności w kwestiach tego, co nam szkodzi, a co jest dla zdrowia korzystne, lecz rozmówcy Naszkowskiej mają dostęp do wyników profesjonalnych badań, a co więcej - umieją te wyniki interpretować. Jeśli więc sprzeciwiają się obiegowym opiniom, to potrafią swoje zdanie solidnie uzasadnić.
Książka zaczyna się mocnym wejściem, gdyż pierwszy z odpytywanych tłumaczy cierpliwie, że nie należy obawiać się jajek, które - wbrew powszechnemu przekonaniu - wcale nie podnoszą poziomu cholesterolu, lecz mogą go nawet obniżać. Do tego są idealnym źródłem pełnowartościowego, dobrze przyswajalnego białka, witamin i składników mineralnych. Właściwie można nie narzucać sobie ograniczeń, jeśli chodzi o tygodniową czy miesięczną ilość tego specjału. Decyduje, oczywiście, zdrowy rozsądek, gdyż monotonia diety jajecznej też nie byłaby pożądana.
Potem mamy porównanie masła, olejów oraz rozmaitych tłuszczów utwardzonych. Dla mnie tutaj największym zaskoczeniem była informacja, że KAŻDY tłuszcz ma identyczną wartość energetyczną: 1g = 9 kilokalorii. Pod tym względem są sobie równe rozmaite oleje, oliwa z oliwek, masło czy nawet smalec. O wyborze tłuszczu mogą więc decydować wyłącznie jego walory użytkowe i odżywcze oraz smak, a nie kaloryczność. Zastępując masło olejem, niczego nie utargujemy, gdyż to tłuszcz mleczny, czyli właśnie masło, jest najbardziej wartościowy i najlepiej przyswajany przez większość ludzi. Ma pod tym względem przewagę nad tłuszczami roślinnymi, nie mówiąc już o rozmaitych margarynach.
Dużo można się dowiedzieć o tym, jak kwasy tłuszczowe i w jakich proporcjach są najkorzystniejsze w naszym bilansie pokarmowym. W każdym razie - masła nie należy się obawiać, a wprost przeciwnie: doceniać je.
Jest też i o mleku (pełnotłuste - zdrowsze!), piwie i winie (właściwie, czemu nie?), kawie i herbacie, a nawet o wodzie mineralnej.  Także o smażeniu, a raczej o tym, na czym smażyć. Smalcu akurat nie znoszę i nie używam, pozostanę więc przy oleju rzepakowym i też będzie dobrze.
Osobny rozdział został poświęcony etycznym aspektom jadania mięsa, przy czym rozmówcą Naszkowskiej  jest w tym przypadku nie specjalista od żywienia czy lekarz, lecz filozof.
Są też dwa wywiady, które wielu czytelnikom mogą wydać się najbardziej kontrowersyjne pośród wszystkich tych rozważań. Ich tytuły mówią same za siebie: Ekologiczne gruszki na wierzbie oraz No to co, że GMO? Dwoje badaczy przeciwstawia się tutaj poglądom, które zdążyły się już solidnie utrwalić w świadomości zwolenników ekologicznego sposobu życia: że rolnictwo ekologiczne ma bezwzględną przewagę nad konwencjonalnym, oraz że należy równie bezwzględnie wystrzegać się organizmów genetycznie modyfikowanych. Kwestie te nie są bynajmniej tak proste, jak chcieliby to widzieć zwolennicy jasnych, dwubiegunowych podziałów na zdrowe i szkodliwe. Ja akurat GMO się nie obawiam.
Ale o tym będzie następny post, gdyż to naprawdę interesujące zagadnienia.
W sumie, wywiady Krystyny Naszkowskiej zdecydowanie warto przeczytać. Jest tam dużo konkretnej wiedzy przydatnej nie tyle w kuchni, ile raczej w sklepie, na etapie wybierania tych produktów, które potem trafią do garnka czy na patelnię. I jest też sporo refleksji bardziej ogólnych, związanych ze stylem życia, rolą reklamy i przemysłu spożywczego, dostosowaniem sposobu odżywiania się do własnego trybu życia i do potrzeb całej rodziny. Tak do przemyślenia i do zastosowania w praktyce.


4 komentarze:

  1. O, muszę się przyjrzeć bliżej tej pozycji. Skończyłam biotechnologię i patrzeć już nie mogę na te wszystkie donosy internetu nt. żywności, o GMO już nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O GMO opowiada profesor Piotr Węgleński - jemu akurat nie sposób odmówić kompetencji.

      Usuń
  2. Wpadłam jakiś czas temu na to wystąpienie: http://www.youtube.com/watch?v=jIwrV5e6fMY
    Głos w dyskusji nad jedzeniem i nawykami żywieniowymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... A ja właśnie wyczytałam, że część szkół w Wielkiej Brytanii, gdzie wprowadzono zasady odżywiania według Jamiego Oliviera, wycofała się z tego programu, gdyż dzieciaki i rodzice domagali się powrotu do batonów i chipsów. Niełatwo zmieniać nawyki... :(

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...