środa, 10 września 2014

Jeśli nie jesteś zadowolona


Jeśli nie jesteś zadowolona z tego, co masz, to wyobraź sobie, że nie masz nic. Ale tak zupełnie, całkowicie nic. Nie, nie o to chodzi, żeby szybko poprawić sobie samopoczucie myślą, że jednak nie grozi ci aż taka ostateczność, a w ogóle, mogłoby być znacznie gorzej, niż w tej chwili. To jest  ćwiczenie, żeby sprawdzić: czego tak naprawdę potrzebuję?
Kiedy spałaś, za porządki w mieszkaniu zabrał się skrzat domowy. Wiadomo, że skrzaty nocami pomagają w sprzątaniu. Niedoświadczony był, chciał posłużyć się zaklęciem, no i wszystko, co miałaś, rozsypało się w pył. Siedzisz w puściuteńkim mieszkaniu, winowajca skombinował dla ciebie jakąś skrzacią koszulinę i pokornie przeprasza: odtworzyć rzeczy się nie da, przepadły bezpowrotnie, ale skrzaty to ludek honorowy, więc zaopatrzą cię we wszystko, co potrzebne na co dzień, a może i od święta,  żebyś  mogła wyjść między ludzi i normalnie funkcjonować.  Nawet już przyniósł kartkę i ołówek, tobie pozostaje tylko skupić się nad listą rzeczy, bez których życie wydaje ci się niemożliwe.

No i teraz możesz zacząć robić ten spis. Skoro nic nie masz, to nic Cię nie ogranicza. Nie musisz się zastanawiać, czy buty, które przyniesie skrzat, będą pasowały do spodni, które wiszą w szafie. Nie ma szafy, nie ma spodni. Jest opcja zerowa, zaczynasz wszystko od początku.
Od bielizny, bo przecież najbliższa ciału.
Niestety, skrzaty nie są krewnymi dobrej wróżki od Kopciuszka, więc nie wyczarują olśniewających kreacji, które przemienią cię w kogoś zupełnie innego. To wszystko, co przyniosą, będzie dostosowane do realiów twojego życia tu i teraz. Ale może być odmienne od tych wszystkich rzeczy, które miałaś do tej pory.

A zatem, bielizna. Na pewno taka jak dotychczas, biała w serduszka, a najczęściej  biustonosz inny, niż figi? Może jednak warto skusić się na komplety, do tego bardziej ozdobne i w wyrazistych barwach? Coś z haftem albo koronką? Potem  jakieś bluzki i spódnica albo spodnie. Czy rzeczywiście te T-shirty, które przepadły, były takie idealne? Dżinsy też chcesz w tym samym kolorze, co zawsze? Może ciemne byłyby bardziej uniwersalne? Koszulowa bluzka - ta biała, gładka była właściwie okropnie nudna. Warto by wybrać jakiś materiał bardziej efektowny. O, na przykład taki w prążki wypukłe, niby też jednokolorowy, ale swój urok ma. . Już wpisujemy na listę.
Żakiet albo kardigan, albo jedno i drugie. Sukienka z długim rękawem. Jakie kolory wybrać, żeby się za szybko nie znudziły i nie opatrzyły? Może coś wzorzystego? A skoro tak, to właściwie jakie wzory najbardziej mi odpowiadają?
I tak stopniowo, sztuka po sztuce, aż po zimową kurtkę, dodatki i obuwie.
Ta wielka torba-worek, w której mogłaś zmieścić połowę swojego dobytku ruchomego - naprawdę nie bolało cię ramię od jej taszczenia? Może jednak warto wybrać mniejszą,  nie musisz wrzucać do niej wszystkich zakupów. A tak w ogóle, to co w niej będziesz stale nosić? Portfelik, kosmetyczkę? Z jaką zawartością?
Wszystko, co uznasz za niezbędne, zapisuj na kartce dla skrzata.

A potem możesz porównać swoją listę z tym, co naprawdę masz. Widzisz dużą różnicę?

Nasza chęć wprowadzania zmian w życiu jest zwykle bardzo mocno ograniczana przez to, że już coś mamy i kimś jesteśmy. Trudno nam się odkleić od stanu posiadania. Stąd tyle wątpliwości przy porządkowaniu szafy i pokoju, i tyle rzeczy odkładanych z myślą, że decyzję podejmiemy później. W rezultacie,cały proces  porządkowania i pozbywania się rzeczy zbędnych albo  zaczyna rozciągać się na długie miesiące i po prostu męczy, albo w pośpiechu pozbywamy się czegoś, czego potem żałujemy. 
Jeżeli mamy kłopoty z podejmowaniem decyzji, możemy uruchomić wyobraźnię i zacząć właśnie od drugiej strony: od skompletowania tego, co rzeczywiście chcemy mieć. 
Takie wyjście od stanu zerowego - nieważne, że tylko na papierze - pozwala stworzyć  spójny  obraz samej siebie, niezależny  od różnych zastrzeżeń w rodzaju: no tak, ale... te czerwone szpilki, chociaż niewygodne i bardzo rzadko je  noszę, ale tyle na nie wydałam... I co, mam je teraz oddać albo sprzedać za grosze?
Na liście może nie być żadnych szpilek. Albo, wprost przeciwnie, pojawią się, chociaż do tej pory wybierałaś jedynie rozsądne buty na płaskim obcasie.

Lista dla skrzata wcale nie prezentuje stanu idealnego minimalizmu. Prezentuje pewną podstawę, bez której trudno byłoby funkcjonować. Można ją oczywiście rozszerzać i uzupełniać, tak, aby obejmowała wszystkie pory roku i to, czego potrzebujemy rzadko, na przykład w czasie urlopowych wyjazdów.
Albo to, co jest związane z naszym hobby.

Taki nowy początek przydaje się również w przypadku mieszkania. W kuchni, na przykład: czego tak naprawdę potrzebujesz, żeby ugotować obiad dla czterech osób? Goście: często ich zapraszasz, czy rzadko, przyrządzasz wtedy coś specjalnie dla nich, czy może kupujesz ciasto w cukierni? I na czym je podajesz? Po przeglądzie kolejnych pomieszczeń może się okazać, że tak naprawdę wcale nie żałujesz straty misternie upiętych firanek i kolekcji wazoników na półce nad kanapą, bo już od dłuższego czasu miałaś ochotę, żeby twój pokój wyglądał zupełnie inaczej. Tylko nie mogłaś zdecydować się na zmianę.

 To ćwiczenie uruchamia wyobraźnię, ale w trochę inny sposób, niż projekty typu: Moja idealna szafa albo Jakie mieszkanie chciałabym mieć, gdybym była sławna i bogata. Ono odwołuje się nie do pragnień czy marzeń, które spełnią się kiedyś tam, w przyszłości bliżej nieokreślonej, lecz do potrzeb, jakie mamy teraz, na tym konkretnie etapie życia.
To, co z niego wynika, jest właśnie twoją bazą  na dzień dzisiejszy.

Listę dla skrzata warto, oczywiście, porównać z realnym stanem posiadania. Im mniej rozbieżności między nimi, tym większe prawdopodobieństwo, że istotnie żyjemy w takim otoczeniu, jakie najbardziej nam odpowiada i mamy to, co rzeczywiście chcemy mieć. Warto również zastanowić się nad tym, co znalazło się na liście, a czego nie mamy. Bo wcale nierzadko wychodzi wówczas na jaw, że gromadząc rozmaite rzeczy, jednak pominęłyśmy coś, co niewątpliwie podniosłoby nasz komfort życia.
Na przykład - wygodne krzesło do biurka, przy którym spędzamy parę godzin dziennie.



2 komentarze:

  1. Ciekawy eksperyment myślowy. Muszę przyznać, że po kilku latach minimalizowania i zmiany podejścia listy w coraz większym stopniu się pokrywają! Jeśli chodzi o ciuchy, to niektóre są wręcz tak ulubione i eksploatowane, że chyba bym uszy temu skrzatowi obcięła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest właściwie takie zadanie dla niezdecydowanych :) Wiadomo, że lepiej i przyjemniej myśli się o tym, co chcemy mieć, niż o tym, czego warto byłoby się pozbyć. A jeśli obie listy się pokrywają, to doskonale.
      Też mam takie ciuchy (a już zwłaszcza torebki), że skrzatowi bym nie darowała :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...