piątek, 21 listopada 2014

Pochwała torebki

Torebka. Dodatek najbardziej osobisty, bo zawiera wszystko, co  niezbędne do dobrego funkcjonowania poza domem. I do tego stale nam towarzyszy. W pracy, w podróży, na spotkaniu towarzyskim, na zakupach, na urlopie, przy załatwianiu setek spraw w urzędach, bankach, przychodniach. Jest z nami od wyjścia z domu aż do powrotu. Nosimy w niej wszystko, czego potrzebujemy, plus jeszcze trochę. Doskonale rozumiem Mamę Muminka, która nie rozstawała się ze swoją torebką.

W tym przypadku nie zgadzam się z panią Loreau, że kobiecie wystarczy jedna torebka, byleby świetnej jakości. Zimą i latem, do wszystkich rodzajów obuwia i na każdą okazję, zawsze ta sama? Identyczna do cienkiej sukienki i do zimowej kurtki, do sandałów z paseczków i do wysokich botków? Na weekendowe wypady w plener i na oficjalne spotkania zawodowe? Teoretycznie, chyba można sobie wyobrazić taki ideał, ale moja wyobraźnia jednak tego nie ogarnia.

wtorek, 11 listopada 2014

Apetyt na jesień

Kupiłam rogale marcińskie. Moja rodzina mieszka na Mazowszu chyba od początku świata, mąż pochodzi z Lublina, więc do niedawna nie znaliśmy smaku tego poznańskiego specjału. Owszem, bywałam w Poznaniu na ulicy św. Marcin (właśnie tak!), wiedziałam od znajomych, że te rogale to lokalna tradycja, ale nigdy ich nie kupowałam. Dopiero kilka lat temu, kiedy pojechalam tam kilka dni przed 11 listopada, skusiłam się i przywiozłam rogale do domu, jako lokalny przysmak. Rzeczywiście, były pyszne, chociaż nawet moje chłopaki stwierdziły, że dużo ich nie można zjeść. Bardzo sycące.
Teraz rogale świętomarcińskie można kupić w samym centrum Warszawy, w sklepie ze specjałami regionalnymi.
Ale rzecz nie w regionalności. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...