piątek, 14 sierpnia 2015

Owocowy środek lata

Upał. Nie wiem, czy to dlatego, lecz stragany w naszej wsi opustoszały. Nikt nie sprzedaje owoców, warzyw ani rozmaitych utensyliów pochodzących głównie zza wschodniej granicy. Mniejsza o utensylia, ale brak owoców i warzyw to poważna luka w domowym zaopatrzeniu. Trudno, upał nie upał, trzeba się wybrać do sklepów. 

środa, 29 lipca 2015

Prace miesięcy. Lipiec

Rytm życia zależy jednak od klimatu, więc w porze największych upałów należałoby oczekiwać jego spowolnienia. A tu nie. Wprawdzie kto może, ten wyjeżdża na urlop, ale tych, którzy muszą pozostać przy swoich obowiązkach, nadal jest niemało. 
W Bardzo Bogatych Godzinkach księcia Jana de Berry lipiec to pora żniw oraz strzyżenia owiec. Tuż za murami zamku w Poitiers wieśniacy zbierają zboże sierpami, a obok, na łące nad strumieniem, para ich towarzyszy wielkimi nożycami ścina owcze runo. Mam nadzieję, że przynajmniej owce były zadowolone z tych działań: w końcu, zawsze to ochłoda w letnim skwarze, a do jesieni sierść zdąży odrosnąć. Zupełnie nie przejęte czekającym je zabiegiem, spokojnie pasą się na trawie. 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Dyskretny urok poradników czyli o fachowym porządkowaniu

Niedawno gdzieś wyczytałam, że Marie Kondo stała się po publikacji swojej książki [KLIK] prawdziwą gwiazdą doradztwa domowo-porządkowego, i to nie tylko w Japonii, a na prowadzone przez nią kursy zapisują się tłumy chętnych. A przecież nie jest jedyna w tym fachu. Rozdziały o najlepszych sposobach na utrzymywanie porządku zawsze były częścią składową rozmaitych poradników domowych, w ostatnich zaś latach dołączyły do nich również programy telewizyjne.
No właśnie. To naprawdę ciekawe, taki trend. Dlaczego ludzie potrzebują guru, który objaśni im, jak najlepiej składać skarpetki?

niedziela, 14 czerwca 2015

Prace miesięcy. Czerwiec

Słoneczny rydwan coraz wyżej pnie się po niebie i niedługo ze znaku Bliźniąt przejdzie w znak Raka. Noce są krótkie i ciepłe. Można przesiedzieć parę późnowieczornych godzin nad jakąś pracą nie cierpiącą zwłoki, potem odkleić się od papierów czy ekranu komputera i spojrzeć za okno, żeby zobaczyć niebo, które ni stąd, ni zowąd stało się nagle dziwnie przejrzyste i z barwy granatowej przeszło w szafir. Ten z kolei szybko blaknie i zamienia się w szarość. Co to, już świt?
A jakże, świt.
Czerwiec to mój ulubiony miesiąc w roku. W czerwcu kwitną najpierw akacje, potem jaśminy i dzikie róże, i nawet w mieście może nas niespodziewanie ogarnąć chmura kwiatowych aromatów.
Dojrzewają truskawki.
Szpaki kręcą się wokół drzew czereśniowych i wiśni-szklanki. Ech... Niedawno zobaczyłam w czyimś ogródku całe drzewo osłonięte firankami. Mam nadzieję, że właścicielom uda się ocalić czereśnie przed atakiem skrzydlatych żarłoków.

W Bardzo Bogatych Godzinkach księcia Jana de Berry czerwiec to miesiąc sianokosów.

środa, 3 czerwca 2015

A jeśli jestem zmienna?

We wszystkich poradach dotyczących ubierania się, słowem-kluczem jest styl. French chic, romantyczny albo boho, nieważne, na jaki się decydujemy, ważne, żeby był, gdyż to on właśnie ma zapewnić nam zadowolenie i sprawić, że będziemy dobrze czuły się we własnej skórze oraz w tym, co na nią zakładamy.
Bo styl to podstawa i odbicie naszej osobowości.
Hmmm...
Styl, jako zespół cech trwale wyróżniających jakieś zjawisko czy osobę, podobnie jak delikatne koronki wyróżniają romantyczną sukienkę, ma oczywiście mnóstwo zalet. Przy odrobinie wprawy bez trudu możemy wyłapać, co do niego nie należy i - drogą eliminacji - decydować się tylko na takie rzeczy, które zapewnią nam pożądaną stylowość. W tym również minimalistyczną.
Ale natura ludzka bywa zmienna. I łatwo może się okazać, że stylistyczna jednorodność, do której tak dążyłyśmy przez parę sezonów, cierpliwie wymieniając różne elementy garderoby, w pewnym momencie zaczyna nas po prostu nudzić. Albo męczyć, co jest uczuciem o wiele gorszym.
I wtedy zaczynają się schody.

poniedziałek, 18 maja 2015

Czy minimalizm jest zimny i surowy

Rzadko rozmawiam ze znajomymi o minimalizmie. Nie ma we mnie zapału do nawracania kogokolwiek i uważam, że minimalizm lepiej się praktykuje, niż o nim opowiada. Ale czasem jednak zdarza się. I wtedy zazwyczaj słyszę: przecież to wcale do ciebie nie pasuje! Na pewno nie jesteś minimalistką!
A niby dlaczego?
No, bo... Rozmówcy zbierają argumenty. Bo minimalizm jest taki zimny. Oschły. Minimalista usuwa i wyrzuca. Nie ma foteli ani zwierząt. Do tego jest skąpy. I to w najgorszy sposób, gdyż wobec siebie samego. To sobie przecież i najbliższym odmawia różnych rzeczy, które sprawiają radość. Nie dba o przyjemności. Do knajpy nie pójdzie, do domu nie zaprosi - czy taki w ogóle prowadzi życie towarzyskie?

czwartek, 14 maja 2015

Urok starych mebli

Podobają mi się meble z przeszłością. Nie tylko w wersji muzealnej i luksusowej, kiedy można podziwiać je w zabytkowych wnętrzach zamków i pałaców. Także w odmianie znacznie skromniejszej, przeznaczonej dla zwykłych śmiertelników. Ot, takie mieszczańskie sprzęty, jakie niegdyś stały w mieszkaniach naszych dziadków czy pradziadków. Nawet jeśli produkowane już fabrycznie i seryjnie, to ciągle jeszcze z dużą dbałością o jakość. Z solidnego drewna, uszlachetnione fornirem, czasem dodatkowo zdobione intarsją, ze starannie dobranymi elementami z metalu.
Stare meble mają swój wdzięk.

niedziela, 3 maja 2015

Prace miesięcy. Maj

W Bardzo Bogatych Godzinkach księcia Jana de Berry, najsłynniejszym chyba rękopisie średniowiecza, na początku  majowych stron kalendarza możemy obejrzeć miniaturę, pokazującą konną przejażdżkę arystokratycznego towarzystwa. Niewielka grupa wytwornie ubranych mężczyzn i kobiet wyjechała poza mury zamkowe, gdzieś w plener. Majówki nie są bowiem współczesnym wymysłem. Maj zaczynał się radośnie - nocą Walpurgi, tańcami przy ogniskach, chodzeniem z maikiem - a wszystko dlatego, że chociaż od dnia równonocy wiosennej upłynął już ponad miesiąc, to jednak dopiero teraz przyroda wchodziła w fazę prawdziwego rozkwitu, a ciepłe dni zachęcały, by coraz więcej czasu spędzać w otwartej przestrzeni.
W tle, za drzewami, widać jeden z zamków  księcia de Berry - Nesle. Przejażdżka nie może być nazbyt długa ani męcząca; konie idą stępa, damom zaś towarzyszą kudłate pieski, które biegną po trawie tuż obok koni. Pewnie na jakiejś polanie pośród kwitnących krzewów służba rozkłada już obrusy, przygotowuje naczynia i potrawy, gdyż ucztowanie w zieleni było punktem kulminacyjnym takiej wycieczki.

piątek, 24 kwietnia 2015

Międzynarodowy Dzień Porządków na Biurkach

Przypada podobno na ostatni piątek kwietnia. Czyli w tym roku - właśnie dzisiaj. Tak przynajmniej wyczytałam. Został wymyślony na potrzeby pracowników wielkich korporacji, żeby raz wreszcie przejrzeli wszystko, co przez rok poupychali w szufladach. Niegłupi to pomysł i chyba wart większego rozpowszechnienia, bo chociaż nie wszyscy jesteśmy - na szczęście - pracownikami korporacji, mamy jednak również biurka w domu. I może nie zaszkodziłoby przejrzeć ich zawartość nawet częściej, niż raz do roku...
To ponoć Einstein jest autorem słynnego zapytania: jeśli zabałaganione biurko ma być dowodem na chaos w umyśle jego właściciela, to w takim razie o czym świadczy puste biurko?
Nie wiem, czy zachowały się zdjęcia biurka Einsteina, lecz z pewnością nie było ono puste.

sobota, 18 kwietnia 2015

Magia sprzątania według Marie Kondo

Nie planuję zamienić się w perfekcyjną panią domu i nie szukam kolejnych sposobów, żeby się dało u mnie jeść z podłogi. Próżny trud, nie da się. Po książkę sięgnęłam więc głównie dlatego, że jej autorka jest Japonką. Pamiętając o japońskich fascynacjach Dominique Loreau, chciałam mieć informacje z pierwszej ręki. Jakie jest tamtejsze podejście do domowego ładu? Czy rzeczywiście szlachetna prostota i minimalizm są zjawiskiem trwale wpisanym w styl życia współczesnych mieszkańców Japonii? A poza tym, co magicznego można odnaleźć w czynnościach tak pospolitych i codziennych?
No cóż, gdyby uogólnić obserwacje autorki, należałoby dojść do wniosku, że Japończycy są niepohamowanymi, kompulsywnymi zbieraczami wszystkiego, Marie Kondo natomiast pozwala im uwolnić się od tego nadmiaru, pilnując ich przy Wielkim Sprzątaniu. Zwolenniczka ładu doskonałego prowadzi bowiem firmę (jednoosobową), która pomaga w gruntownym porządkowaniu domów i mieszkań według rygorystycznego, ściśle przestrzeganego planu.

piątek, 10 kwietnia 2015

Prace miesięcy. Kwiecień


Dawno, dawno temu życie było prostsze. Trudniejsze, ale prostsze. Jego rytm dyktowały cykliczne przemiany, którym musieli podporządkować się wszyscy, niezależnie od swej pozycji społecznej i zamożności. Wiosna, lato, jesień, zima - to były fakty, z którymi należało się liczyć. Nawet jeśli ktoś należał do - niesłusznie zniknionej w odmętach dziejów - tak zwanej klasy próżniaczej, mógł przed śnieżną i ostrą zimą umknąć na południe Europy, lecz pozostając w kraju, musiał dość radykalnie zmienić tryb życia.
Obecnie zmian pór roku nadal trudno nie zauważyć, jednak ich wpływ na nasze życie jest znacznie mniejszy, zwłaszcza w mieście.Wprawdzie truskawki i pomidory kupowane w styczniu mało przypominają siebie z pełni sezonu letniego, ale jeśli ktoś się uprze... W pracy i w domu można nosić krótkie rękawy i siedzieć przed ekranem komputera, nie zauważając, czy za oknem zawieja jakaś, czy plucha. No i zimowy urlop w tropikach także przestał być czymś niezwykłym. Zawodów, w których wyraźnie dostrzega się sezonowość, również jakby coraz mniej.

No i nie wytrwałam...

Zamknęłam kramik na patyk i postanowiłam do niego nie zaglądać. Poczułam nawet ulgę z tego powodu. Prowadzenie bloga nie jest wprawdzie obowiązkiem, lecz takie opuszczone blogi, do których autorki nie zaglądają od miesięcy czy nawet lat, nastrajają melancholijnie. Uznałam więc, że najlepiej będzie wywiesić kartkę z napisem, że to już koniec.
No tak, ale...
Ale nieraz łapię się na myśli: o, to byłby dobry temat na blog.

czwartek, 5 lutego 2015

Zamykamy kramik

Zakładałam ten blog z myślą, że warto podzielić się z gronem potencjalnych czytelników rozmaitymi przemyśleniami na temat minimalizmu, takiego w wersji soft - bez obsesyjnego liczenia rzeczy i zastanawiania się, ile mi jeszcze brakuje do minimalistycznego ideału. Tym bardziej, że wersja minimalizmu radykalnego, bardzo kusząca, kiedy się o niej czyta w rozmaitych publikacjach autorów spoza Polski, zawsze wydawała mi się trochę niedopasowana i do naszej, rodzimej mentalności, i - konkretnie już - do życia rodziny z dziećmi w polskiej, szybko zmieniającej się rzeczywistości. Pisałam więc o sprawach rozmaitych, zawsze blisko związanych z codziennością, bez wchodzenia w ideowe zaplecze minimalizmu, doskonale znane z publikacji oraz innych blogów. Było też trochę postów o muzyce, dosyć szczególnej, gdyż taką właśnie lubię.

Ale cóż - minimalizm ma się dobrze, książki Ajki i Marty Sapały pokazują jego rozmaite oblicza, czyniąc to w sposób bardzo uporządkowany i poparty szerszą refleksją - a ja mam inne zajęcia. Nie można ciągle przerzucać się od pisania do pisania, gdyż niewiele dobrego z tego wynika, Na wszystko, co chciałoby się zrobić, nie starcza czasu. Dlatego przerywałam już prowadzenie bloga na kilka miesięcy, a teraz postanowiłam zamknąć go na cztery spusty. 

Może jeszcze kiedyś otworzę ten kramik z rozmaitościami. A może i nie. Blogosfera jest taka zmienna...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...