poniedziałek, 18 maja 2015

Czy minimalizm jest zimny i surowy

Rzadko rozmawiam ze znajomymi o minimalizmie. Nie ma we mnie zapału do nawracania kogokolwiek i uważam, że minimalizm lepiej się praktykuje, niż o nim opowiada. Ale czasem jednak zdarza się. I wtedy zazwyczaj słyszę: przecież to wcale do ciebie nie pasuje! Na pewno nie jesteś minimalistką!
A niby dlaczego?
No, bo... Rozmówcy zbierają argumenty. Bo minimalizm jest taki zimny. Oschły. Minimalista usuwa i wyrzuca. Nie ma foteli ani zwierząt. Do tego jest skąpy. I to w najgorszy sposób, gdyż wobec siebie samego. To sobie przecież i najbliższym odmawia różnych rzeczy, które sprawiają radość. Nie dba o przyjemności. Do knajpy nie pójdzie, do domu nie zaprosi - czy taki w ogóle prowadzi życie towarzyskie?

czwartek, 14 maja 2015

Urok starych mebli

Podobają mi się meble z przeszłością. Nie tylko w wersji muzealnej i luksusowej, kiedy można podziwiać je w zabytkowych wnętrzach zamków i pałaców. Także w odmianie znacznie skromniejszej, przeznaczonej dla zwykłych śmiertelników. Ot, takie mieszczańskie sprzęty, jakie niegdyś stały w mieszkaniach naszych dziadków czy pradziadków. Nawet jeśli produkowane już fabrycznie i seryjnie, to ciągle jeszcze z dużą dbałością o jakość. Z solidnego drewna, uszlachetnione fornirem, czasem dodatkowo zdobione intarsją, ze starannie dobranymi elementami z metalu.
Stare meble mają swój wdzięk.

niedziela, 3 maja 2015

Prace miesięcy. Maj

W Bardzo Bogatych Godzinkach księcia Jana de Berry, najsłynniejszym chyba rękopisie średniowiecza, na początku  majowych stron kalendarza możemy obejrzeć miniaturę, pokazującą konną przejażdżkę arystokratycznego towarzystwa. Niewielka grupa wytwornie ubranych mężczyzn i kobiet wyjechała poza mury zamkowe, gdzieś w plener. Majówki nie są bowiem współczesnym wymysłem. Maj zaczynał się radośnie - nocą Walpurgi, tańcami przy ogniskach, chodzeniem z maikiem - a wszystko dlatego, że chociaż od dnia równonocy wiosennej upłynął już ponad miesiąc, to jednak dopiero teraz przyroda wchodziła w fazę prawdziwego rozkwitu, a ciepłe dni zachęcały, by coraz więcej czasu spędzać w otwartej przestrzeni.
W tle, za drzewami, widać jeden z zamków  księcia de Berry - Nesle. Przejażdżka nie może być nazbyt długa ani męcząca; konie idą stępa, damom zaś towarzyszą kudłate pieski, które biegną po trawie tuż obok koni. Pewnie na jakiejś polanie pośród kwitnących krzewów służba rozkłada już obrusy, przygotowuje naczynia i potrawy, gdyż ucztowanie w zieleni było punktem kulminacyjnym takiej wycieczki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...